Smoki i Kangury

Jak się pije w Sydney?

jak sie pije w sydney_01

W Australii – jak wszędzie – pije się dużo i często. Ale z limitem!
I bynajmniej nie chodzi tu o limit, jaki samodzielnie narzucamy sobie w trosce o własne zdrowie… czy reputację. Chodzi o subtelną kontrolę władz nad tym gdzie, w jakich godzinach, czy ilościach możemy zakupić napoje wysokoprocentowe.

Janse. Ograniczanie dostępu do alkoholu nie jest niczym nowym. W wielu krajach Europy już dawno wprowadzono limitowane godziny otwarć dla pubów czy sklepów monopolowych. Dla wielu to normalne, jednak nam, smokom z Krakowa, ciężko przyzwyczaić się do braku dostępu do alkoholu 24h na dobę;).

Wchodząc nieco w szczegóły. W Sydney – zapomnijcie o możliwości zakupu alko na stacji benzynowej. Ba! zapomnijcie o tym, że kupicie go w sklepie spożywczym. Napoje wyskokowe są sprzedawane wyłącznie w licencjonowanych sklepach zwanych Bottle Shop, a godziny sprzedaży są limitowane (max do 22h).

Warto więc, planując sobotnią imprezę – zaopatrzyć się z zapasem! Tak też wszyscy robią i kupują całe kartony piwa. Kolejny fakt – tutejszym piwem raczej trudno się upić, wyjścia nie ma – trzeba iść w ilość. Na szczęście niektóre sklepy poszły klientom na rękę i przygotowały podjazd dla samochodów, żeby szybko i sprawnie sobie te kartony zapakować.

Inną ciekawostką są ograniczenia w pubach. W lutym 2014 władze Sydney wprowadziły tzw. lockout dla pubów i barów w najbardziej imprezowych częściach miasta. Lockout oznacza, że po godz. 1:30 w nocy do baru lub pubu już wejść nie możemy. Mało tego, jeśli wyjdziemy na zewnątrz odebrać telefon albo zapalić papierosa, do środka już nie wrócimy. I nie warto przekonywać ochroniarza, że została tam torebka, mąż, żona i cała ekipa znajomych. Impreza się skończyła. Przepisy – przepisami. Zdarzają się oczywiście wyjątki – znaleźliśmy nawet pub czynny 24/7, no ale reguła jest regułą.

Nowe prawo miało zapobiegać przemocy pod wpływem alkoholu. Czy zadziałało? Tego nie wiem. Nie dziwi mnie natomiast widok kompletnie pijanych młodych ludzi pląsających w kierunku domu już o godz. 22 czy 23…

Bary mają też inne ciekawe limity – nie wszędzie kupimy shota, nie ma co marzyć o zakupie butelki. Nie postawimy też kolejki dla znajomych, bo często stosuje się limit ilości napoi na osobę… i tak dalej.

Na szczęście są też bardziej optymistyczne przykłady picia w Australii. Istnieje tutaj instytucja zwana BYO, czyli Bring Your Own. Co oznacza? Że do niektórych restauracji możemy przyjść np. z własną butelką wina. Na miejscu płacimy korkowe i możemy cieszyć się trunkiem:)

O piciu w Australii można pisać dużo i długo… i do tego tematu pewnie jeszcze wrócimy.

jak sie pije w sydney_02
jak sie pije w sydney_03
jak sie pije w sydney_04
jak sie pije w sydney_05

Comments

comments

2 CommentsZostaw komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany. Wymagane pola zaznaczone*