Smoki i Kangury

Tagangielski

Nie taki IELTS straszny… część PIERWSZA

IMG_0229

W kolejnym poście kilka porad na temat IELTS. Egzamin jest tak popularny, że każdy kto planuje albo już mieszka w Australii musiał na pewno o nim słyszeć. Sam egzamin przeraża i na pewno zaskakuje – zwłaszcza jeśli podchodzi się do niego po raz pierwszy.

I co – ja nie zdam?

“G’day mate” to zdecydowanie po australijsku, ale niestety na egzaminie nie przejdzie. IELTS to egzamin Cambridge, czyli wymagane są standardy brytyjskie, a nie z Down Under. Dodatkowo struktura egzaminu jest tak “specyficzna”, żeby nie użyć innych określeń zasłyszanych w Sydney, że nawet nativi mają z nim problem. I to jest zazwyczaj największą przeszkodą, aby zdać go na odpowiednim poziomie. Sam egzamin sprawdza zdolność słuchania, czytania, pisania oraz mówienia. Tutaj pierwsza dobra wiadomość – nie ma oddzielnej sekcji dot. gramatyki. Ale po kolei.

Po pierwsze – a po co to komu?

Egzamin IELTS jest tak popularny, bo do niedawna jedynie on pozwalał aplikować o większość wiz wymagających potwierdzonej znajomości j. angielskiego. I tutaj PIERWSZA PORADA. Według najnowszych wytycznych zamiast IELTS można wykazać wynik Cambridge English: Advanced (CAE) – średnio 154 punkty/minimum 147 na każdy etap (szczegóły znajdziecie na stronie urzędu imigracyjnego).

Egzamin IELTS występuje w dwóch wersjach: general i academic. PORADA DRUGA. Zanim zaczniecie się uczyć, warto sprawdzić, który rodzaj egzaminu jest wymagany do danej wizy. Academic jest zdecydowanie trudniejszy i wymaga więcej czasu na przygotowanie.

Po drugie – czy może Pan powtórzyć?

Zaczynamy od słuchania. I tutaj niespodzianka – każdy z czterech tekstów usłyszymy aż… jeden raz. I tyle. Jeśli nie udało się Wam zanotować odpowiedzi, a lektor podaje już kolejną – niestety, tego punktu już nie zdobędziecie. Jest to zazwyczaj dość duży szok dla zdających. Sam test może wydawać się łatwy bo trwa „tylko” 30 minut. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że jest to kilka rodzajów zadań – a są to zarówno pytania wielokrotnego wyboru, czyli ABCD, pytania o konkretne słowa albo parafrazowanie usłyszanej wypowiedzi – to robi się nieco trudniej. Dodatkowo zdarzają się wykresy, tabelki oraz mapki, które należy opisać. Na szczęście, po zakończeniu słuchania mamy dodatkowe 10 minut na przeniesienie odpowiedzi na odpowiednie karty.

Jak to wszystko usłyszeć, wyłapać i zanotować? Szczera odpowiedź jest taka, że bardzo ciężko. I tutaj TRZECIA PORADA. Nie ma na co czekać. Bardzo dużą cześć odpowiedzi da się przewidzieć na podstawie pozycji słowa w zdaniu, kontekstu, czy według kategorii wymaganego słowa tj. czy pasuje czasownik, czy może rzeczownik itd. Dodatkowo, spora cześć odpowiedzi będzie po prostu naturalna i można teoretycznie ją podać nawet bez słuchania. Innymi słowy zadania należy wypełnić „w głowie” przed słuchaniem, a sam tekst potraktować jako potwierdzenie naszych przewidywań. I tutaj KOLEJNA PORADA. Każdy kolejny tekst jest trudniejszy od poprzedniego. Czyli ten pierwszy będzie łatwy a ostatni, czwarty najtrudniejszy. I to w tym pierwszym najłatwiej zastosować powyższe zasady.

Po trzecie – a trzeba to wszystko czytać?

Czytanie jest chyba drugą najtrudniejszą częścią – zaraz po pisaniu (o tym nieco później). Tutaj warto pamiętać, że ta cześć różni się w zależności czy zdajemy general czy academic. W general są to teksty krótsze i bardziej przyswajalne tj. takie które relatywnie łatwo zrozumieć. W wersji academic teksty są długie, dość zawiłe i sprawiają zdecydowanie więcej trudności. Podstawą jest dobre zaplanowanie czasu, bo tego znowu nie ma za wiele.

Ale po kolei. Mamy 3 sekcje i cały zestaw pytań. KOLEJNA PORADA. Należy bardzo uważnie czytać instrukcje. Zdarza się, że wymagają one użycia np. nie więcej niż dwóch słów jako odpowiedzi. Wtedy należy sparafrazować tekst tak, aby się zmieściło. To jest taki ukryty element gramatyki, który co prawda nie jest testowany osobno, ale zdecydowanie wymagany w tego typu ćwiczeniach. Wracając do czasu – mamy 60 minut, czyli po 20 na każdą sekcję –  tekst i połączone z nim pytania. UWAGA: tym razem nie dostaniemy dodatkowego czasu na przeniesienie odpowiedzi na specjalną kartę, wiec trzeba to uwzględnić w planowaniu naszej pracy.

Jak dobrze zdać tą część? PORADA chyba SZÓSTA. Tak jak w przypadku słuchania, należy przewidywać odpowiedzi. Zdecydowanie warto zastosować też dwie dodatkowe techniki tj. skimming i scanning. Pierwsza technika polega na tym, że koncertujemy się jedynie na wybranych elementach tekstu (jakich to już dłuższa historia) i szybko „ogarniamy” materiał według odpowiedniego wzorca. Druga to odnajdywanie konkretnych słów bądź zwrotów (jak to robić, też innym razem). WAŻNA PORADA. Uważne i spokojne przeczytanie wszystkich trzech tekstów, zwłaszcza w wersji academic, graniczy z cudem. Lepiej opanować odpowiednie techniki i wiedzieć, co i w jaki sposób przeczytać, a potem odnieść się do samych pytań.

W części pierwszej poradnika tylko albo aż tyle…

IMG_0226

 

Podrzucamy też kilka przydatnych linków:

http://www.ielts.org/
http://www.ielts.org/pdf/IELTS%20Information-for-Candidates-March%202015.pdf
https://www.youtube.com/user/IELTSOfficial/feed
https://www.youtube.com/user/BCIELTS/featured
IMG_0239

Potrzebujesz więcej praktycznych porad na temat wyjazdu do Australii?
Zajrzyj do naszego PORADNIKA.

Do you can speak English, czyli jak to Krakus uczy angielskiego w Sydney

01

Pomysł wyjazdu do Australii od początku był połączony z planem znalezienia dobrej pracy, najlepiej w zawodzie. A że szczęście dopisało:)

Każdy mój dzień jest wyzwaniem i zdecydowanie nie mogę się nudzić. W porównaniu do pracy nauczyciela w Polsce, uczenie w Sydney jest ogromną przyjemnością. A wszystko dzięki różnorodności kultur i religii oraz możliwości interakcji z ludźmi z całego świata.

Jak to wygląda na co dzień?
W klasie może być maksymalnie osiemnaścioro studentów i rzadko zdarza się, żeby było więcej niż dwoje czy troje z tego samego kraju. Jest Brazylia, Korea, Japonia, Kolumbia, Chile, prawie cała Europa – ogólnie wspaniały miks narodowości i kultur. Zdarzają się też studenci z Mongolii, Filipin, Papui Nowej Gwinei i innych odległych krajów. Wszyscy oczywiście pilnie uczą się angielskiego, choć czasem rożnie im to idzie…

Przykładowo studenci z Azji, czyli głównie Korea, Japonia czy Chiny nie bardzo odróżniają „r” od „l”. Jeśli ktoś oglądał film “Lost in Translation” to doskonale wie o co chodzi :)
Uczniowie z Tajlandii mają piękną śpiewną intonację, która niestety nie pomaga im w nauce angielskiego. Dodatkowo mamy Włochy, czy kraje Ameryki Południowej, gdzie różne rodzaje „h” i śpiewny akcent tworzą bardzo interesującą mieszankę, niezbyt jednak pożądaną na lekcjach. Nie wspominając o uczniach z Francji, kiedy “h” w ogóle nie występuje w ich wymowie albo jeśli już jest, to najczęściej nie w tym miejscu, gdzie powinno. A to tylko różnice językowe…

Jeśli zajęcia zaczynają się o 8:30 to w klasie od co najmniej 20 minut grzecznie będą siedzieć studenci z Azji. Cała Ameryka Południowa ewentualnie, jeśli w ogóle, pojawi się spóźniona o 20 minut, ale zadowolona, że w ogóle przyszła:)

W trakcie lekcji też jest ciekawie – mamy oczywiście latino, którzy uwielbiają prezentacje, zajęcia grupowe, dyskusje i wszystko, co związane z interakcją. Za to do zadań typu gramatyka i ćwiczenia raczej słabo się garną. W przeciwieństwie do cichych, spokojnych i bardzo pracowitych Azjatów, dla których taka forma to wymarzony sposób nauki.

W Australii samo podejście do nauczycieli też jest trochę inne niż w Polsce. Na każdym kroku słyszy się “How are you mate” i “No worries”. Wszystko to tworzy naprawdę przyjemną atmosferę w pracy. W ramach zajęć odbywają się spacery po Sydney, gdzie uczniowie z innych grup ćwiczą swój angielski jako przewodnicy. Mamy też kluby filmowe, a co semestr całodniową wycieczkę chilloutową.


Każda lekcja to okazja do wymiany doświadczeń, poznawania różnic kulturowych, czy religijnych i naprawdę świetna przygoda. Jak dla mnie, bajka!
Mam tylko nadzieję, że studenci podzielają mój entuzjazm… No, ale nawet jeśli nie, to przecież “No worries”.

Na pytanie, co jest potrzebne i jak można uczuć angielskiego w Sydney? Odpowiem w kolejnym wpisie:)

02
03
04
05
06
07
08