Smoki i Kangury

TagCoober Pedy

Dziura białego człowieka

cooper peddy_01

Mniej więcej w ten sposób z języka aborygeńskiego tłumaczy się nazwę miasteczka Coober Pedy. Określenie jakby nie było adekwatne. To pustynne miasto położone jest daleko, daleko od cywilizacji  – jakieś 850 km na północ od Adelajdy. W zasadzie gdyby nie to, że przecina je słynna Stuard Hwy to pewnie nikt, poza poszukiwaczami skarbów, by tam nie trafił. Cooper Pedy to światowa stolica opali – jednych z najdroższych kamieni szlachetnych.

Dlaczego wspominam o tym miasteczku? A dlatego, że jeśli planujecie zwiedzać Australię i szukacie czegoś co was zadziwi i pochłonie, musicie tam zajrzeć. Przywita was pustynny skwar  – w lecie temperatury sięgają tu 50 stopni – piach zacinający w oczy, przerażająca pustka i księżycowy krajobraz. W mieście nie uświadczycie bujnej roślinności, nie spotkacie też wielu lokalsów – może poza snującymi się po ulicach Aborygenami. Od razu zadacie sobie pytanie – jak człowiek zaaklimatyzował się do życia w takim miejscu? Prosto – schodząc pod ziemię…

Opalowa gorączka

Australijska gorączka opali rozpoczęła się w latach 1915-16 i trwa do dziś. Szacuje się, że do roku 2000 w okolicach Coober Pedy powstało 250 tysięcy szybów. Miasteczko to prawdziwy melting pot – jakieś 3 tys. mieszkańców i aż 45 narodowości! Nikt nie przyjechał tu dla relaksu, pewnie też nie z rozsądku – ludzi przygnała raczej ciekawość, wyzwanie i niespełnione marzenie o bogactwie.

Krecie życie pod ziemią

Mieszkańcy Coober Pedy pracują i żyją pod ziemią. Idealnie, na własne potrzeby, adoptują górnicze korytarze. Budują tam domy, hotele, puby, muzea i kościoły. Jakby nie było, w takim miejscu jak to, łatwiej wydrążyć pomieszczenie w skale niż kupić materiały budowlane. Co więcej, taki podziemny dom – przez miejscowych nazywany dugouts – jest bardzo ekonomiczny. Nie wymaga ani klimatyzacji latem, ani ogrzewania zimą – a pustynne noce też potrafią być chłodne – bo skała utrzymuje stałą i idealną dla człowieka temperaturę. I bynajmniej nie jest życie kreta, czy smoka wawelskiego, te domy są bardzo wygodne, przestronne i przyjemnie urządzone, wersje willowe mają też baseny 😉

Jeśli chcecie zasmakować tego klimatu, polecamy zatrzymać się w jednym w podziemnych hoteli, albo – w tańszej wersji – na podziemnym campingu.

Filmowa sceneria

Magia tego miejsca przyciąga też filmowców. Kto z was wiedział, że okolice Coober Pedy to filmowa sceneria takich obrazów jak Pitch Black, Mad Max, Red Planet, czy Priscilla Queen of the Desert?

Zapraszamy na wykopki

Najdroższe opale znalezione w Cooper Pedy są sprzedawane za miliony dolarów. Ich wartość zależy między innymi od rozmiaru, przejrzystości czy ilości załamujących się kolorów. Zainteresowanych odsyłam do bardziej profesjonalnego źródła.

Zadziwiające jest to, że tak drogie kamienie ciągle wydobywa się w dość prymitywny sposób, przy użyciu domowej produkcji maszyn. Na całym terenie raczej nie znajdziecie dwóch takich samych „opalokoparek”. Skąd to wynika? Cóż, wydobyciem opali nie zajmują się profesjonalni górnicy, a kompletni amatorzy, najczęściej poszukiwacze przygód, bez kapitału na inwestycje. Przecież kopać może każdy. Wystarczy wykupić kawałek ziemi, zaopatrzyć się w urzędowe pozwolenie na wykopki oraz komplet sprzętu… i do dzieła.

Jeśli odczuwanie nieokiełznaną chęć przygody i macie trochę wolnego czasu – może warto spróbować? 😉

cooper peddy_02
cooper peddy_03
cooper peddy_04
cooper peddy_05 (2)
cooper peddy_06
cooper peddy_07
cooper peddy_08
cooper peddy_09
cooper peddy_10
cooper peddy_11cooper peddy_12

A do podróży po Outbacku jeszcze wrócimy 😉